Bariera
(kwiecień 2008)
Zapytano pewnego turystę w dniu jego odjazdu z RSA, co najbardziej utkwiło mu w pamięci. Bez sekundy zastanowienia, niemal wykrzyknął – Bariera!
Cóż to za atrakcja? Zna ją każdy, kto podróżował po Afryce. Sama w sobie bywa różna, może to być łańcuch, aczkolwiek bardzo rzadko, na przykład na PK 12, czyli głównym wyjeździe z Bangui. Parę kilometrów dalej, na tej samej drodze, mamy barierę metalowa z przeciwwagą, to też rzadkość.
>>>>
Mięso z
goryla
(listopad 2007)
Afrykańskie kurie diecezjalne są nie tylko rezydencją biskupa i urzędami
kościelnymi, ale też bazą noclegową dla misjonarzy i miejscowego kleru.
Niejednokrotnie dysponują warsztatem samochodowym, przychodnią zdrowia,
zespołem szkół na różnych poziomach. Jednym słowem -kwitnie tam życie.
Tak, między innymi, jest w Bangassou.
>>>>
Siła
(listopad 2007)
W ciągu ostatniego roku prezydent RCA dwukrotnie zadekretował dzień modlitw i postu. Maja pierwsza reakcja była krytyczna. Modlitwa i post są decyzjami wolnej woli i nie mogą być narzucone, gdyż wtedy -w chrześcijańskim rozumieniu - tracą sens. Po chwili refleksji przyznałem jednak, że prezydent nie popełnił żadnej gafy. W Afrykańskiej religijności nie ma rozdziału na życie religijne i państwowe, sakralne i laickie, doczesne
i wieczne.
>>>>
Drodzy przyjaciele misji w Rafai
(październik 2007)
Każdy kolejny rok szkolny to nowe wyzwanie dla nauczycieli, uczniów, rodziców. Wszystko się komplikuje, gdy te trzy podstawowe podmioty są zachwiane. Nowy rok szkolny zaczęliśmy z czterdziestu trzema nauczycielami. W gimnazjum pracuje 11 nauczycieli, w tym dwóch z Francji.
>>>>
Wieża
(czerwiec 2007)
Któż z nas nie słyszał historii o wieży Babel? Zadziwiający
antropomorfizm, zazdrosny Bóg obawia się zjednoczonej ludzkości, która
buduje wieżę mającą sięgać do nieba. Budowa zostaje przerwana, bo wznosząca
ją społeczność straciła zdolność do porozumiewania się, odtąd mówią
różnymi językami.
>>>>
Złodzieje
i więzienia
(czerwiec 2007)
Siedzę w mojej chacie w wiosce Kossa, rzadko
tu ktoś zagląda. Oprócz samochodu misji nikt się tu nie zapuszcza. W
chacie są drzwi ale nie ma zamka, wystarczy je czymkolwiek podeprzeć. Na
werandzie stoją skrzynie, też bez zamknięcia. Wyjątek stanowi beczka z
solą, którą trzymam w środku, w myśl zasady: „i nie wódź
nas na pokuszenie”.
>>>>
"Mateusze"
- czyli: Z powrotem w Afryce.
(październik 2006)
Słynne spotkanie Jezusa z celnikiem
Mateuszem zmieniło bieg życia tego drugiego. Słowa jednej z piosenek
oazowych głoszą: "Do celnika Mateusza, tego zdziercy i oszusta
przyszedł Pan". Szczerze mówiąc, Ewangelia nic nie mówi o tym, że
był on zdziercą i oszustem, równie dobrze mógł to być dobry i uczciwy
celnik.
>>>>
Religie
w parafii
(lipiec 2006)
Staramy się, żeby raz w miesiącu
odwiedzić chorych z Najświętszym Sakramentem.
W Afryce trudno ustalić daty, program zajęć musi zawierać dozę
elastyczności. Kłopot w tym, że prowadzi to czasem do zaniedbań.
Tak też stało się w marcu tego roku.
>>>>
Dlaczego
misje?
(luty 2006)
Jestem o tym głęboko przekonany, że Ewangelia jest najlepszą drogą,
prawdą o człowieku. Jest doskonałym ziarnem, siewca jest narzędziem
zawodnym, może dać zły przykład, zgorszyć a nawet odpychać, co nie
zmienia faktu, że ziarno pozostaje zawsze dobre. Siewca przychodzi z
konkretnego środowiska i w określonym czasie. >>>>
Afrykański
żłóbek jest nieco inny
(grudzień 2005)
W tę niepowtarzalną noc, kiedy Niebo łączy
się z Ziemią, kiedy wygasają wszystkie nieporozumienia i spory, przy
Betlejemskim żłóbku razem z dziećmi, ich rodzicami i nauczycielami będziemy
prosić Bożą Dziecinę o błogosławieństwo dla Was. Afrykański żłóbek
jest nieco inny; Święta Rodzina, magowie, pasterze i ich trzody dotarli do
Rafai z Polski. Nie ma choinek, śniegu, są za to piękne palmy i
drzewka kawowe. Po pasterce trudno podejść do żłóbka: każdy chce
zobaczyć szopkę z bliska, najmniejsze dzieci wędrują w górę w
ramionach rodziców. >>>>
Drodzy
Przyjaciele Misji
(październik 2005)
Prawie wszyscy moi parafianie żyją
z uprawy pola. Można by ich podzielić na dwie grupy - tych, co mieszkają
w "mieście", czyli w Rafai, albo w dużej wiosce przy głównej
drodze i na tych, którzy mieszkają w małych, odizolowanych wioskach. Różnica
polega na stopniu ubóstwa. Każda rodzina w kwestii wyżywienia musi być
samowystarczalna, a zatem pole uprawiają wszyscy, nawet najlepiej sytuowany
handlarz w Rafai. >>>>
Kolejny
rok szkolny
(wrzesień 2005)
Zakończył się kolejny rok szkolny, dzięki Waszej pomocy 1400 dzieci w
dwunastu szkołach może się uczyć. Był to pierwszy rok bez prawdziwych
przeszkód. Nie było puczu wojskowego, stanu wojennego ani poważnej
epidemii. Przez dziesięć miesięcy 29 nauczycieli pracowało mając do
dyspozycji książki, zeszyty i kredę. Najważniejszym wydarzeniem roku było
otwarcie gimnazjum. >>>>
AIDS
w Afryce
(kwiecień 2005)
Pamiętam, gdy będąc klerykiem, na czwartym roku, po raz pierwszy usłyszałem o
wirusie AIDS. Wtedy informacje przypominały scenariusz z filmu
fantastyczno-naukowego. Rzeczywistość okazała się nieco inna, ale
scenariusz nic nie stracił na swej grozie. Zacznę od końca, czyli do dnia
dzisiejszego.
>>>>
Drodzy
Przyjaciele!
(marzec 2004)
Minęło już trochę czasu odkąd przesłałem ostatnie wiadomości z naszej
misji w Rafai. Myślę więc, że pora już podzielić się nowymi.
Nasz szesnastoletni Jeep starzeje się coraz bardziej, a pracy mu przybywa.
Jest jedynym sprawnym pojazdem w regionie, używamy go do przewożenia
wszystkiego: transportował w skrajnie trudnych warunkach materiały na budowę
11 kaplic i jednej szkoły (setki ton), służył także za ambulans...
>>>>
Drodzy
Przyjaciele!
(listopad 2003)
W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że znajdzie się tylu
ludzi dobrej woli gotowych pomóc dzieciom w Afryce. Biorąc pod uwagę
sytuację ekonomiczną w Polsce, jest to tym bardziej wzruszające. Niektórych
spośród Was miałem szczęście spotkać w czasie urlopu. Wielu pytało z
niedowierzaniem, czy 40 zł (10 euro) rzeczywiście wystarczy, by dzieciak mógł
chodzić do szkoły przez cały rok. Dokładnie tak! Rachunek jest dość
prosty: na każdego nauczyciela przypada około pięćdziesięciu uczniów,
nauczyciel zarabia średnio 50 euro miesięcznie. Jeśli na każdego ucznia
mamy 10 euro, to wystarczy, by opłacić nauczycieli przez 10 miesięcy roku
szkolnego...
>>>>
Pierwsze
wieści o dzieciach z RCA
(lipiec 2002)
Od kilku miesięcy staramy się zorganizować pomoc dla dzieci chcących uczyć się w parafii Rafai w Republice Centralnej Afryki. Z wielką radością chcemy z Wami podzielić się informacjami, które przesłał nam o. Kordian Merta. Od 12 lat jest on proboszczem parafii w Rafai, gdzie nie tylko stara się dbać o wzrost wiary swoich czarnoskórych parafian, ale zatroskany jest także o ich rozwój intelektualny, szczególnie tych najmłodszych. Pragniemy podzielić się pierwszymi spostrzeżeniami, które dotarły do nas z Czarnego Lądu...
>>>>
Lekarze
na misji
(czerwiec 2002)
W wiosce Baroua moja chata stoi naprzeciwko chaty katechisty. Ponieważ życie w Afryce toczy się na zewnątrz, często obserwowałem rodzinę moich sąsiadów. Żona katechisty Julienne miała gigantyczna tarczycę, tak wielką, że karmiąc piersią niemowlaka (urodziła jedenaście dzieci) musiała się mocno naciągać by go zobaczyć. (...)
Dziś Chrystus dokonuje odkupienia świata przez nasze ręce, lekarze robili to z niezwykłą precyzją i więcej niż w pocie czoła. Dlatego mam nadzieję, że w 2004 znowu się zobaczymy.
Żeby już zakończyć temat, jeszcze jeden apel: w styczniu lub lutym 2003 potrzebni byliby trzej okuliści. Chodzi o usuwanie katarakty, czeka na nich około stu cierpliwych pacjentów. Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam.
>>>>
Misyjne
refleksje w ROKU JUBILEUSZOWYM
Gdybym miał znaleźć fragment z Pisma św. który oddałby ducha misji w roku jubileuszowym, to odwołałbym się do słów św. Pawła w liście do Koryntian: "Ja zasadziłem, Apollos podlewał, lecz Bóg powodował wzrost. Przeto nie liczy się ani ten, który sadzi, ani ten, który podlewa, lecz tylko ten, który daje wzrost, czyli Bóg." Spróbuję to uzasadnić na konkretnych przykładach...
>>>>
GLORIA
IN EXCELCIS DEO
Kolejny rok w misji Rafai dobiega końca. Był to rok niezwykle bogaty. Nasza franciszkańska rodzina rozrosła się i nabrała sił. We wrześniu dotarła do nas piąta siostra Generose, tak więc mamy teraz cztery siostry nauczycielki. Dwie pracują w szkole dla kobiet - ponad czterdzieści uczennic. Przynależność de tej szkoły stała się w okolicy nominacją społeczną. W szkole panuje niemal wojskowa dyscyplina, spóźnione uczennice w deszczu czy słońcu biegną co tchu w piersiach, często z niemowlakiem na plecach...
>>>>
PAX
ET BONUM
(...)Okazało się, że z jednego koła schodzi powietrze, posłałem Rajmunda [franciszkanin z Zairu] do "wulkanizatora". Już o dziewiątej był z powrotem. O dziesiątej samochód był spakowany i zabezpieczony przed deszczem. Przekręcam stacyjkę, a tu głucha cisza, nie ma kontaktu. Po dokręceniu paru kabli i kilku uderzeniach młotkiem w klemy, samochód odpalił. Ruszyłem w drogę, ponieważ zaczęło trochę kropić włączyłem wycieraczki, a tu nic. W porze deszczowej jechać bez wycieraczek to czysta głupota, więc zawróciłem w kiepskim humorze do domu. Posłałem Rajmunda do elektryka, a sam poszedłem odprawić mszę. Wychodzę z kościoła, a samochód już czeka, Rajmundowi czasem uda się coś robić w miarę szybko. O jedenastej opuszczałem granice Bangui...
>>>>
KIEDY
ŚWIECA GAŚNIE PODCZAS CHRZTU
Korzystając z wieczornego chłodu, siedziałem na werandzie afrykańskiej chaty. Barua, doskonały kucharz, który towarzyszy mi od siedmiu lat w wyprawach do wiosek rozsianych po buszu sprzątał po kolacji, nagle przerwał mi lekturę. - Ojcze chcę cię o coś zapytać, jeśli podczas chrztu zgaśnie świeca, czy człowiek ten umrze? To dziwne pytanie jest odzwierciedleniem afrykańskiego sposobu myślenia...
>>>>
ZMIENIĆ
STRUKTURY
Korzystając z wieczornego chłodu, siedziałem na werandzie afrykańskiej chaty. Barua, doskonały kucharz, który towarzyszy mi od siedmiu lat w wyprawach do wiosek rozsianych po buszu sprzątał po kolacji, nagle przerwał mi lekturę. - Ojcze chcę cię o coś zapytać, jeśli podczas chrztu zgaśnie świeca, czy człowiek ten umrze? To dziwne pytanie jest odzwierciedleniem afrykańskiego sposobu myślenia...
>>>>