|
|
AFRYKA GALERIA ZDJĘĆ >>
grudzień 2009.
Republika Centralnej Afryki; Republika Środkowej Afryki; Serce Afryki - trzy nazwy, jeden Kraj.
Dla mnie tylko - Serce Afryki oddaje w pełni to, co zobaczyłam i czego
doświadczyłam, kiedy wylądowałam na czerwonej ziemi.
Serce Afryki z bananowcami wysokimi na dwa piętra, papajami i mangowcami
dającymi ucztę podniebieniu, ziarenkami kawy, wszechobecnym maniokiem, wodą
noszoną po kilka kilometrów ze studni, umorusanymi twarzami uśmiechniętych
dzieciaków.
Serce Afryki z wszystko niszczącymi termitami, wężami, antylopami, perliczkami z sawanną, bujną roślinnością, glinianymi chatkami pokrytymi strzechą, z rytmem dnia wyznaczonym przez wschód i zachód słońca.
Aż wreszcie Serce Afryki mieszczące w sobie trud życia ludzi, którym dane
było przyjść na świat w ...Sercu Afryki.
Tegoroczny "urlop" zaplanowałam w tym właśnie miejscu, co dzięki
dobroci grona osób udało mi się zrealizować. Pobyt ten wymógł na mnie
spojrzenie na Afrykę nie oczyma lecz ... sercem.
Serce moje musiało dotknąć Serca Afryki. Gdyby było inaczej, czas tam spędzony byłby pusty i jałowy z marnym pytaniem : dlaczego?, po co?
Ten skrawek Ziemi trzeba dotknąć sercem, bo tylko ono jest w stanie ją
pokochać taką jaka jest. Osobiście poznałam ludzi, którzy właśnie w taki
sposób "dotykają" Afryki, są nimi nasi Misjonarze - o.Kordian
o.Barnaba, o.Norman, o Zbigniew i wielu innych.
Gdybym miała opisać ich pracę porównałabym ją do spalającej się świecy...w tym co robią ...spalają się do ...końca, do ...ostatka... .
Są apostołami Bożej Miłości do drugiego człowieka. Można się w tej miłości
przejrzeć i zobaczyć ...siebie... . Jeżeli chodzi o mnie, to zobaczyłam swoje ...raczkowanie w ...miłości. Aż wstyd się przyznać.
Dużo czytałam o Afryce. Listy o. Kordiana opisujące codzienność tubylców, ich problemy, ewangelizacje, dały mi jakiś zarys.
Adopcja na odległość kilkorga dzieci w jakimś stopniu zapełnia mi tradycyjne puste miejsce przy wigilijnym stole. Jednak bezpośredni "dotyk" uczy mnie patrzenia przede wszystkim sercem na potrzeby drugiego człowieka.
Dzielę się moimi spostrzeżeniami, odczuciami z wszystkimi Przyjaciółmi Misji, tymi, którym los ubogiego człowieka nie jest obojętny, którzy umieją się dzielić owocami swej pracy, którzy są bezimienni, anonimowi i niewiarygodnie ofiarni.
Przywożę pozdrowienia od braci i sióstr, którzy dzięki Waszej pomocy mogą się uczyć, grać w piłkę, cieszyć otrzymanym zeszytem, kredą i ...cukierkiem. Tej radości wymalowanej na ich twarzach nie sposób ubrać w słowa i nie sposób zapomnieć.
Nie potrafię ich teraz opisać dokładnie, ponieważ ze wzruszenia, moja twarz zalała się ...łzami... Pozostaje więc tylko ...SERCE... .
Dorota
D.
|